BKK

Polski wieczor – kielbasa i wodka. Rozmowy o wszystkim i wloczenie sie po Khao San u okolicy. Na ulicy przekroj ludzi z calego swiata. Tlumy, a rykszarze, handlarze, ludzie robiacy tatuaze, kobiety i mezczyzni, ktorych czasami trudno odroznic, pracuja na okraglo, zeby spelnic kazda zachcianke. Wszystko dla tych, ktorzy maja dolary, a ci ktorzy ich nie maja zostaja na ulicy. Spia gdzie sie da, jedza co im ludzie dadza i tak pewnie spedza reszte swojego zycia. Tak jak koles, ktorego juz widzialem kilka razy od mojego przyjazdu. Bosy, w czerwonych brudnych spodenkach. Pewnie jest to wszystko co ma. Bezzebny czterdziestolatek byl szczesliwy jak dostal od Barta papierosa wypalonego do polowy.

W pokoju hotelowym wiatrak chodzi na pewnych obrotach. Nie wiele to daje. Goraco i duszno.

Zimny prysznic jest krotka przyjemnoscia a recznik praktycznie zbyteczny. W ciagu minuty jestem suchy a w kolejnej znowu spocony i klejacy.

DSC_4019.jpgDSC_4062.jpgDSC_4093.jpgDSC_4131.jpgDSC_4171.jpgDSC_4205.jpgDSC_4249.jpgDSC_4274.jpgDSC_4280.jpg

7 thoughts on “BKK

  1. czym leciales do kijowa? szukam jakiegos polaczenia rozsadnego cenowo, ale na razie bez rezultatow… ps. powiedz bartowi, ze ma sensor dust, wiec niech sobie przedmucha to i owo, ewentualnie tym absolutem na jakims waciku moze pojechac 🙂

  2. Robi pan zarąbiste zdjecia……Tą strone podała mi pana mama!!!Która jest moja wychowawczynią!!Zazdroszecze panu ze moze pan jezdzić po całym świecie!!Pozdro…

Skomentuj london calling to the faraway town Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *