Po kilku dniach wloczenia sie po wyspach Panay i Negros dotarlismy do miasteczka Dumaguete.
Male, nadmorskie miasteczko … nic specjalnego, ale idealne na wypady
po okolicy. Wypozyczylismy motorek i wyruszylismy nad jeziora oddalone
od miasta o okolo 25 km. Samo miejsce nie wywarlo na mnie duzego
wrazenia, ale sama droga przez dzungle byla przyjemnym doswiadczeniem.
Drugim miejscem, do ktorego sie wybralismy byl wodospad. Droga byla
ciezka i czasami zastanawialismy sie czy nie zawrocic, ale oplacalo
sie. Dotarlismy do niego tuz przed zmrokiem. Wodospad okazal sie
jednym z ladniejszych jakie widzialem. Grzmot spadajacej wody zagluszal nie odstepujace nas odglosy dzungli.
Male, nadmorskie miasteczko … nic specjalnego, ale idealne na wypady
po okolicy. Wypozyczylismy motorek i wyruszylismy nad jeziora oddalone
od miasta o okolo 25 km. Samo miejsce nie wywarlo na mnie duzego
wrazenia, ale sama droga przez dzungle byla przyjemnym doswiadczeniem.
Drugim miejscem, do ktorego sie wybralismy byl wodospad. Droga byla
ciezka i czasami zastanawialismy sie czy nie zawrocic, ale oplacalo
sie. Dotarlismy do niego tuz przed zmrokiem. Wodospad okazal sie
jednym z ladniejszych jakie widzialem. Grzmot spadajacej wody zagluszal nie odstepujace nas odglosy dzungli.



Port w Dumaguete