Na Boholu siedzielimy 3 dni w dzungli. Dzien i noc odglosy dzungli zagluszaly moje mysli. Palmy, krzaki, rzeka i kilka domkow – teren opanowany przez pare belgijska, ktora od 11 lat przyjmuja przyjezdnych w swoim „pensjonacie”. Wynajetym motorkiem wluczylismy sie po sciezkach i wioskach wyspy. Pogoda do bani, zawsze wracalismy przemoczeni i zmarznieci.
* zgubilem telefon – kontakt przez maila (darek.lewandowski@gmail.com)





